Obudziłam się o 7 .Ubrałam się szybko w białą luźną bluzkę na ramiączkach ,jeansowe krótkie spodenki i czarne buty wiązane do połowy łydki .Pomalowałam się jeszcze i cicho zeszłam na dół, Tak jak myślałam wszyscy jeszcze spali. Postanowiłam zrobić śniadanie.Długo nie mogłam wpaść na pomysł co upichcić, ale po namyśle wybrałam naleśniki .Zrobiłam ciasto i zaczęłam smażyć .Jak na zawołanie na dół zbiegli pozostali domownicy .
-Czuje naleśniki -śpiewał Ross wbiegając do kuchni .
-Dobrze bo właśnie je robię - odśpiewałam mu nakładając danie na talerze. Porozkładałam je na miejscach i "dośpiewałam" -Siadaj i jedz- pogłaskałam młodszego brata po policzku i usiadłam na swoim miejscu .
- Wiesz Delly , ślicznie śpiewasz i do tego gotujesz .Gdybyś nie była moją siostrą , oświadczył bym się Tobie -powiedział Rocky z pełnymi ustami , na co wszyscy zaczęliśmy się śmiać.Niespodziewanie po domu rozległ się dźwięk dzwonka .
-Otworze - powiedziałam i pobiegłam do drzwi. Za nimi stał Ell. O dziwo nie był uśmiechnięty i wesoły jak zawsze .Był smutny i przygnębiony .Było to co najmniej dziwne , na twarzy tego chłopaka nawet w najgorszych sytuacjach widniał chociaż cień uśmiechu .
-Ell słońce , co się stało ?- zapytałam łagodnie .On zamiast odpowiedzieć wtulił się we mnie jak małe dziecko .Szybko oddałam gest. Wiedziałam , że tego teraz potrzebował .
-Kelly mnie rzuciła. Stwierdziła , że znalazła lepszego kandydata na moje miejsce. Dużo bardziej spontanicznego i mniej nudnego .Powiedziała , że kiedyś znajdę sobie dziewczynę , którą na dłuższą metę kręcą tacy nudziarze - To było okropne , on tak bezgranicznie ją kochał , był wierny, miły, i taki strasznie kochany .Jak można tak potraktować osobę , z którą było się tyle czasu .Pogłaskałam go po pleckach i zamknęłam drzwi do domu .
-Idź do mojego pokoju , za chwilkę do Ciebie przyjdę -Chłopak tylko kiwnął głową i ruszył w kierunku mojego pokoju .Pobiegłam do kuchni , nałożyłam kilka naleśników na talerz ,zrobiłam na nich uśmiechnięte minki z bitej śmietany i przygotowałam kubek ciepłego kakao .Wzięłam przygotowany posiłek i ruszyłam na górę .
-Kto przyszedł ?-spytała mama.
-Ratliff .
-I nie przyszedł się przywitać ? Coś się stało ?- zapytał wyraźnie zaniepokojony Riker.
-Jak będzie chciał to sam Ci powie- wybrnęłam pięknie z tej sytuacji i ruszyłam na górę .Drzwi mojego pokoju były lekko uchylone więc popchnęłam je lekko czubkiem buta i weszłam cicho do środka po czym zatrzasnęłam drzwi. Mój załamany przyjaciel leżał na moim łóżku przytulając się do jednej z puchatych poduszek .
-Mam dla Ciebie kakałko i naleśniki na poprawę humorku -uśmiechnęłam się .
-To miłe z Twojej strony, ale chyba nie mam apetytu-powiedział patrząc w przestrzeń.
-Słońce musisz zjeść , sama robiłam ,jeśli chociaż nie posmakujesz to już nigdy się do Ciebie nie odezwę .
-Już nigdy ?- zapytał.
-Nigdy nigdy - powiedziałam pewnie.
-No dobrze...przekonałaś mnie-odpowiedział wstając i biorąc ode mnie smakołyki. Gdy zobaczył uśmiechnięte minki sam się uśmiechnął i powiedział:
-Ooo...jakie to słodkieee-zaśmiałam się i usiadłam koło niego patrząc jak pałaszuje.Miał usta całe brudne od bitej śmietany, wyglądało to przekomicznie więc wybuchnęłam śmiechem .Chłopak zrobił tylko zdziwioną minę , przez co wyglądał jeszcze zabawniej .
-Co Cię tak śmieszy ?-spytał zdezorientowany .Nic nie odpowiedziałam , tylko wzięłam chusteczkę i wytarłam mu buzię. Spojrzałam mu w oczy i powiedziałam :
-Nic takiego śmietanowy potworze.
-Śmietanowy potworze ? Ach..pożałujesz tego - zaczął mnie łaskotać . Śmiałam się jak opentana , ale w końcu przestał .
-Chodźmy na spacer - zaproponował Ell z uśmiechem . Odwzajemniłam uśmiech , kiwnęłam głową i wyszliśmy z domu .
Ba-bam ...rozdział 2 ^^ już za nami hehe ... zaraz pewnie będę pisała 3 i tak do momentu kiedy nie natrafię na ten nieszczęsny numer 5 . Musze go skończyć , a że ja lubię siedzieć do północy , albo i dalej to możliwe , że jeszcze dziś pojawi się i piąty . A może i nawet szósty zacznę ..Ale to się okaże , na razie opuszczam was na kolejne pół godziny , lub godzinę i pojawię się z rozdziałem 3 . Całuski :**
I tu mam ochotę zabić tą krowę Kelly. Ellington nudny?! Kto jak kto, ale on zdecydowanie nie! Przynajmniej Delly ma łatwiej, tylko załamanego? Nie. Kelly niech zobaczy co straciła!
OdpowiedzUsuńA wiesz może kto w realu zerwał Kelly czy Ratliff? (na marginesie)
Boski *.* Rozdział :* Kocham <3 Bloga ^^
Właśnie nie wiem , ale też mnie to bardzo zastanawia . Może kiedyś się dowiemy . Dziękuje <3
OdpowiedzUsuń